Historia Schedy

Miejsce, które wybraliśmy nie było dziełem przypadku. Oboje pochodzimy z Siedlec więc Mierzwice były nam świetnie znane już z czasów szkolnych. Przyjeżdżało się tu do ośrodków na camping z rodzicami, na biwaki ze szkoły średniej albo pod namioty. Niezapomniane ogniska przy harcówce, wycieczki w upalne dni do baru do Teda, najpierw na lody, potem na piwo… Kieda nadeszła taka możliwość (w roku 2000), zakupiliśmy domek campingowy nad samym Bugiem. Chodziliśmy na spacery po wsi i wzdychaliśmy na widok starych domków i chatek, własnych kawałków ziemi. Z ośrodków wychodziliśmy jak niedźwiedzie z gawry, poubierani, w polarach, bo w lesie chłodno i wilgotno. Po wejściu na pierwszą górkę, już za „Kinem”, powoli pozbywaliśmy się garderoby. Zanim dochodziło się do sklepu Pani Eli albo do baru, to już wszyscy byli w krótkich rękawkach z licznym przyodziewkiem na ręku. Czasem wydłużaliśmy spacery „za sklep” i chodziliśmy do drogi prowadzącej do Fronołowa. Zawsze intrygowało nas piękne stare siedlisko na zakręcie. Staliśmy przy płocie „arizona” i puszczaliśmy wodze fantazji, jakby fajnie było gdyby…

Dlaczego Scheda? Krótka historia naszego siedliska.

Nie odziedziczyliśmy tu schedy po przodkach więc postanowiliśmy sobie tą schedę kupić. I mamy nadzieję, że dla naszych dzieci to miejsce będzie już prawdziwym dziedzictwem. Traf chciał, że w pewien zimowy wieczór szukaliśmy w necie ogłoszeń o sprzedaży ziemi. I znaleźliśmy ogłoszenie o „naszej” schedzie w Mierzwicach. Email, telefon. 24 lutego 2008 roku – jesteśmy. Buro, zimno, budynki w strasznym stanie, w zasadzie wszystko do rozbiórki. Najlepiej walcem po tym przejechać, dać sobie spokój. Ale nie dla nas! Oczywiście każde z nas oczami wyobraźni widziało absolutnie coś innego: Krzysztof – ogrom pracy, zaangażowania czasu i środków, Izabella – czytała już ciekawą lekturę leżąc na zielonej trawce i sącząc przez słomkę orzeźwiający napój…
I zaczęło się:
Na pierwszy rzut poszła budowa nowego ogrodzenia.

ogrodzenie-3 ogrodzenie-1 ogrodzenie-2

Potem stodoła. Tu dopiero się ludziska dziwiły: „konie będą hodować, taką stodołę robią!”, „a na co im ta stodoła!?”.

stodola-1 stodola-2 stodola-3

Ponieważ chcieliśmy jak najszybciej korzystać z uroków naszej ziemi, postanowiliśmy najpierw wyremontować starą kuchnię letnią z garażem, zrobić przytulne mieszkanko a potem się zobaczy…

kuchnia-1 kuchnia-2

I już siedząc na tarasiku projektowaliśmy remont dużego domu. Bo od początku założyliśmy sobie, że nie burzymy starych budynków, pozostawiamy typową dla tego regionu architekturę oraz układ siedliska: dom przy drodze, w głębi podwórka stodoła, budynki gospodarcze. Tak, wiemy, że lepiej byłoby zburzyć dom, postawić nowy, dalej od drogi. Ale my tak już mamy, że lubimy po swojemu, czasem pod prąd.

 

                                    Salon Wejście główne

Zaczęli odwiedzać nas znajomi i przyjaciele. Każdy zachwycał się miejscem, okolicą i wykazywał chęć powrotu. Projekt domu więc rósł nam w oczach, bo gdzie my tych gości położymy spać? Zatrzymywały się samochody i ludzie pytali nas o możliwość noclegu. To nam dało do myślenia…I tak koncepcja zaczęła się klarować. Zawsze zachwycaliśmy się urokliwymi willami we Włoszech, Grecji, nad Mozelą i dlatego na nasze Podlasie chcieliśmy przenieść klimat tamtych domów wakacyjnych: przestrzeń mieszkalną, miejsce do wspólnego biesiadowania, kameralną atmosferę przyjazną zawieraniu znajomości, wspólnych zabaw dzieci. Dodatkowo, po rozmowach z sąsiadami i starymi miłośnikami Mierzwic, okazało się, że poprzedni właściciele naszego siedliska prowadzili w czasach powojennych wynajem pokoi dla letników. Historia lubi się powtarzać. Może więc to siedlisko czekało tyle lat na nas…Chcielibyśmy dzielić tu z Wami nasze radości.

DSC_0337

Zapraszamy do Mierzwic

Izabella i Krzysztof Popławscy